
Wkrótce ukaże się pierwsza książka z mojego cyklu: „Syrena i Książę. Jedna miłość, dwa języki”. Odsłaniam w niej mechanizm, który można określić jak Syndrom Syreny.
To archetyp osoby, która żyje w swoim wymarzonym świecie głębokich emocji i uczuć.
Czeka na swojego Księcia i jest gotowa oddać mu wszystko za samą możliwość kochania.
Potrzebuje całkowitego, prawie symbiotycznego połączenia ze swoim ukochanym. I dla tej miłości jest gotowa na wszystko.
Nie powtarzam w swojej książce znanej, smutnej bajki o Małej Syrence. Opowiadam historię, w której wielu z Was może rozpoznać siebie i swoje własne doświadczenia:
- 🔸 Swoje bezgraniczne poświęcenie dla drugiej osoby, które ostatecznie nie zostało docenione.
- 🔸 Potrzebę spędzania każdej wolnej chwili razem, czasami kosztem własnych spraw, pasji i potrzeb.
- 🔸 Swoje milczenie i tłumienie emocji – tylko po to, by nie wywołać konfliktu i nie zostać porzuconym.
- 🔸 Narastający z czasem, głęboki smutek oraz dziwny niepokój w sercu i napięcie w ciele, które towarzyszą Wam nawet wtedy, gdy ta relacja trwa.
Co ważne: Syrena nie ma płci. Mężczyzna w relacji również może nieświadomie wejść w tę rolę i „stracić” swój głos.
A teraz pytanie do Was: czy zdarzyło się Wam kiedyś czuć się w Waszych relacjach jak Syrena? Czy rezygnowaliście z wyrażania na głos tego, co naprawdę czujecie i myślicie, z obawy, że rozczarujecie lub stracicie partnera?