O AUTORCE
Manifest
Zawsze chciałam dwóch rzeczy w życiu: być pisarką i podróżować.


Victoria Itaesto
Czułam, że jestem inna – więcej widzę i czuję, dostrzegam te wszystkie połączenia pomiędzy wydarzeniami, ludźmi i zjawiskami. W moim odczuciu ta ukryta, wewnętrzna warstwa życia była zawsze ważniejsza niż to, co jedynie widzimy i robimy na co dzień. Często wyłapywałam, że coś mnie jakby „prowadzi”, a moje ciało i dusza reagują oraz postępują w odpowiedzi nie tylko na to, co dzieje się wokół tu i teraz – czułam, że początki tych procesów sięgają jeszcze daleko wstecz, na długo przed moimi narodzinami.
Miałam nieraz odczucie, że to nie ja działam, że to nie jest moja energia. A wtedy, kiedy czułam mnóstwo siły na wszystkich poziomach – mnóstwo pomysłów, energii i entuzjazmu – byłam pewna: to ja, prawdziwa. Dużo wtedy potrafiłam zrobić. Nie zawsze jednak umiałam zachować to połączenie ze źródłem energii, które – w moim przekonaniu i odczuciu – znajdowało się poza mną. Widziałam w tym przyczynę braku satysfakcji z życia i z samych siebie u wielu osób, które znałam lub o których słyszałam.
Nie pochodzę też z rodziny szczęśliwych ludzi. Były to wprawdzie przeważnie osoby bardzo wykształcone, stojące dość wysoko w hierarchii społecznej (m.in. kierownik stacji kolejowej, prawosławny ksiądz, lotnik w stopniu podpułkownika, dyrektor szkoły, główny konstruktor dużej fabryki), ale na ich twarzach na starych zdjęciach nie widziałam szczęścia. Nie pamiętam również lekkości i radości ducha z tego czasu, który spędziłam z niektórymi z nich. Wciąż zadawałam sobie pytanie: czemu tak jest, że człowiek może bardzo się starać i dawać z siebie niemal wszystko, dzielnie pokonywać przeciwności losu, pomagać innym, ogólnie dużo robić dla świata, a ostatecznie i tak nie doznaje ani szczęścia, satysfakcji czy radości ze swojego życia, ani wzajemnej, szczerej miłości, ani spokoju, a czasami nawet dostatku, kończąc dodatkowo swoje dni w ciężkich chorobach i bólu? Na czym polegał „błąd strategiczny” moich krewnych? I jak wykorzystać ten dość krótki czas naszego życia, by cieszyć się tym, co ono w sobie ma, czym nas obdarowuje w chwili narodzin – darem, by widzieć, słyszeć, czuć i doświadczać?
Znalezienie odpowiedzi na te pytania stało się dla mnie głównym życiowym wyzwaniem. Zawsze dużo czytałam – książki reprezentujące wybitną literaturę klasyczną, w której także starałam się uchwycić „prawdę o tajemnicy życia”. Literatura jest dla mnie pomostem pomiędzy epokami, pokoleniami i kulturami. Ludzie, którzy tworzą prawdziwą literaturę, dotykają tej tajemnicy, zaczynają ją rozumieć i chcą o niej opowiedzieć światu, jednocześnie zostawiając po sobie ślad. Być może nie ma innego sposobu na odnalezienie odpowiedzi na pytanie o sens życia niż nadawanie mu tego sensu samemu. Wchodziłam w ten proces z głęboką świadomością: wiedziałam, że chcę pisać, ponieważ czuję niezwykłą radość podczas układania słów i znaczeń, podczas tworzenia swojego własnego świata za pomocą opowieści.
Moje życie potoczyło się jednak inaczej i przez lata nie było w nim miejsca na twórczość. Była to raczej walka o przetrwanie, obciążona wyczerpującymi obowiązkami rodzinnymi i zawodowymi, rozplątywaniem trudnych relacji oraz dostosowywaniem się do otoczenia i norm społecznych. Zawsze byłam inna. I teraz już wiem, że jestem. Bo tak naprawdę każdy z nas jest w pewnym stopniu „inny”. Wiem już, że tę swoją „odmienność” należy w sobie nie tłumić, a tym bardziej nie wolno jej w sobie potępiać – trzeba ją zrozumieć i właśnie na niej, jako na fundamencie, budować swoje życie.
Przeszłam długą drogę. Byłam dziennikarką, wykładowczynią akademicką, obroniłam doktorat z nauk humanistycznych. Przez wiele lat pracowałam i wciąż pracuję jako psycholog kliniczny. Uwielbiam swoją pracę, ponieważ z jednej strony daje mi możliwość zbliżenia się jeszcze bardziej do tej tajemnicy życia, o której napisałam, a z drugiej – ponieważ dużo wyczuwam, widzę i rozumiem – wiem, że umiem pomóc. Jest to piękne uczucie, kiedy widzisz, że robisz coś dobrego, kiedy patrzysz, jak ktoś się podnosi, stabilizuje i rozkwita. Dlatego też przez wiele lat pracowałam z osobami ciężko, często nieuleczalnie chorymi – ponieważ chciałam im towarzyszyć i wspierać ich w realizacji marzeń, często odroczonych, przez te ich ostatnie, a przez to tak cenne lata albo i miesiące życia. U progu śmierci zupełnie inaczej postrzega się istnienie.
A teraz jest nareszcie mój czas. Chcę przełamać rodzinny schemat i zacząć doświadczać piękna oraz prawdziwego sensu swojego życia w tym właśnie momencie. To nie oznacza, że przestanę pomagać innym. Być może jako psycholog kliniczny częściowo tak – ponieważ oddałam już mnóstwo energii wielu ludziom, a wspieranie innych jest wpisane w całą konfigurację mojego typu osobowości. Od tego momentu będzie to jednak inny rodzaj mojej samorealizacji. Będę na pewno pracować z tymi, którzy są gotowi na autentyczne współdziałanie, którzy się nie poddają i szukają własnych rozwiązań, zamiast przychodzić po gotowe odpowiedzi. Z tymi, którzy – podobnie jak ja – są wdzięczni za to, że mają ten wielki dar: dar życia i chcą coś tworzyć, cokolwiek by to było. Takim osobom z wielką radością będę towarzyszyć i pomagać, opierając się na swoim wieloletnim praktycznym doświadczeniu psychologa, swojej wiedzy i swoim wrodzonym wyczuciu.
Ważną częścią mojego życia staje się teraz pisanie książek, w których będę odwoływać się do wielu koncepcji psychologicznych i nurtów filozoficznych oraz do moich własnych obserwacji i wniosków, wyciągniętych w procesie pracy z ludźmi. Zapewniam przy tym, że żadna osoba, której pomagałam, nie zostanie ujawniona, tak jak nie zostaną ujawnione żadne szczegóły z czyjegokolwiek życia. Będę posługiwać się językiem psychologii głębi – językiem metafor, archetypów i bajek. Będę też dążyć do tego, żeby każda moja książka zawierała część praktyczną: ćwiczenia psychologiczne, opracowane przeze mnie testy i kwestionariusze wraz ze wskazówkami i radami, co robić po ich wypełnieniu – w jaki sposób czegoś się pozbyć ze swojego umysłu i struktury emocjonalnej i jak właśnie w ten sposób się wzmocnić.
Lubię i często powtarzam swoim klientom słowa Carla Gustawa Junga: „Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono rządziło twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem”. W tym brzmiącym nieco ezoterycznie stwierdzeniu kryje się ogromna mądrość i zrozumienie działania naszej psychiki. Dopóki nie namierzymy i nie przyznamy się przed sobą do tłumionych przez naszą podświadomość lęków, prawdziwych pragnień i motywów, nie będziemy w stanie podejmować właściwych decyzji i możemy nie zaznać spokoju, a tym bardziej nie osiągniemy tego, czego chcemy – ponieważ będziemy się tego bać albo będziemy to sabotować.
Więc JESTEM. Jestem Victoria Itaesto. Zapraszam was do świata książek i analizy psychologicznej – przestrzeni utworzonej przez moje alter ego, które być może jest najprawdziwszą częścią mojej osobowości. Zaczęłam od cyklu „Archetypy miłości”, w którym pokazuję za pomocą literacko opisanych historii, jakie wewnętrzne scenariusze i mechanizmy obronne włączają się w nas, kiedy w nasze życie wkracza miłość. Każda książka z tego cyklu, oprócz żywej historii ujawniającej pewien archetyp, zawiera analizę tego, co było ukryte i stało się owym bolesnym przeznaczeniem, fatum. Przeprowadzam tę analizę za pomocą psychologii głębi oraz języka astrologii, który pojmuję – w ślad za Carlem Gustavem Jungiem – jako symboliczną i intuicyjną mapę ludzkiej psychiki, a nie jako narzędzie do przepowiadania przyszłości. W każdej książce będziecie mogli skorzystać z praktycznego narzędzia w postaci pytań do swojego wnętrza. Umiem zadawać pytania, które trafiają prosto do duszy i do sedna tego, co nas powstrzymuje przed uwolnieniem – od naszych scenariuszy, wrodzonych i nabytych, od powtarzania archetypów naszych przodków, których my sami nawet nie znaliśmy.
Zapraszam do świata Victorii Itaesto.